Zielona rewolucja

[current-page:title] - obraz

Polska premiera ważnej książki Ralfa Fűcksa to impuls i inspiracja do podjęcia tak potrzebnej w naszym kraju dyskusji nad nowym światopoglądem ekologicznym. Autor –  niegdyś jeden z liderów niemieckiej partii Zielonych, obecnie prezes Fundacji im. Heinricha Bölla, jednej z najbardziej opiniotwórczych instytucji intelektualnych europejskiej lewicypropagującej programy i projekty związane z ochroną środowiska przyrodniczego – podejmując problem współczesnej degradacji środowiska i jej katastrofalnych skutków za punkt wyjścia swych rozważań obrał stwierdzenie, że geologicznie weszliśmy już w epokę antropocenu czyli okresu, w którym to nasz gatunek jest najważniejszym czynnikiem zmieniającym funkcjonowanie natury, przy czym zmiany te można określić jako jednoznacznie negatywne. Stwierdzenie, że przytaczane przez Fűcksadane statystyczne wprawiają w osłupienie to zbyt mało powiedziane – one porażają. Jak bowiem przejść beznamiętnie obok informacji, iż w roku 2011 światowa emisja dwutlenku węgla osiągnęła alarmującą wartość 34 miliardów ton i gdyby kontynuować ją nadal w takich rozmiarach, to do końca stulecia nastąpi globalne ocieplenie o około 6 stopni? Autor pisze, że jego książkę można potraktować jako ponowne ostrzeżenie przed zagładą świata. Nie jest to jednak jeszcze jedno patetyczne i nieszczere „ekologiczne kazanie”. Owszem, mamy zarys nowego paradygmatu filozoficznego i egzystencjalnego, lecz przede wszystkim otrzymujemy kompleksową propozycję zmian ekonomicznych i kulturowych, które nie zachwiałyby dzisiejszą gospodarką tak bardzo nakierowaną na bezwzględne pomnażanie zysku, lecz wyprowadziłyby nas z ekologicznego kryzysu. Po przeczytaniu  książki byłem podniesiony na duchu. Niestety, wystarczyło włączyć wieczorne wiadomości, aby zderzyć się z absurdami i miernotą publicznego dyskursu o polskich wizjach zrównoważonego rozwoju . Lektura „Zielonej rewolucji” jest niezwykle potrzebna. Nie, to za mało powiedziane – jest obowiązkowa.
dr Grzegorz Odoj