Nasi pracownicy czytają ...

[current-page:title] - obraz

Pracownicy Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej czytają nie tylko książki naukowe lecz także, jak to jest niemal w każdym środowisku społecznym -beletrystykę.
Pragniemy w ten sposób promować czytelnictwo w szerszym gronie i rekomendować określone tytuły. 
dr hab. Maciej Kurcz poleca książkę
[current-page:title] - obraz
dr Grzegorz Odoj poleca książkę o polskim Dzikim Zachodzie:
"W pierwszych latach polskiego osadnictwa nad Odrą ziemie, które w 1945 roku przypadły Polsce, określano mianem „Polskiego Dzikiego Zachodu”.  Mowa tu o obszarze położonym niemalże w samym centrum Europy, który po straszliwej tragedii II wojny światowej stał się przestrzenią dziką, bezludną i zrujnowaną. Nastąpiła tu prawie całkowita wymiana ludności, która w przejmujący sposób dotknęła Niemców, Polaków oraz przedstawicieli innych narodowości i grup etnicznych. Fale osadników przelewały się przez te tereny przez długi czas, wielu odczuwało rozczarowanie zastanymi trudnymi warunkami życia i wyruszali w dalszą drogę, na poszukiwanie lepszych mieszkań, miejsc pracy, sąsiadów. Dominowało poczucie tymczasowości. Z czasem wzrosła liczba tych, którzy znaleźli tam swoje miejsce lub też nie mieli możliwości powrotu i czuli się zmuszeni do osiedlenia. To oni jako jedni z pierwszych dostrzegli ogromny potencjał kryjący się w ich nowej małej ojczyźnie. Jak Polacy obeszli się z tym potencjałem? Co udało się z niego uratować, a co nieodwołalnie przepadło? Co było kwestią ludzkiej mentalności, a co panujących wówczas wyjątkowych warunków oraz władzy politycznej? Co było celem komunistycznych władz, a do czego dążyli zwykli obywatele? Co łączyło, a co dzieliło grupy ludności, którym przyszło żyć obok siebie na tym rozległym terenie? Te oraz inne pytania stanowią punkt wyjścia niezwykle interesującej i rzetelnej książki Beaty Halickiej, stanowiącej próbę rekonstrukcji złożonych procesów związanych z migracją przymusową oraz kulturowym oswajaniem przestrzeni, które w latach 1945-48 zachodziły w obszarze Nadodrza. Zagadnienia te zostały przez Autorkę zbadane w oparciu o rozliczne źródła archiwalne, ale zasadniczym obiektem zainteresowań stały się dokumenty autobiograficzne – wspomnienia tudzież pamiętniki polskich i niemieckich mieszkańców Nadodrza oraz teksty literackie. Wypada zaznaczyć, że od kilkudziesięciu już lat dokumenty autobiograficzne uchodzą za pełnoprawne źródła dyscyplin naukowych zajmujących się historią codzienności. Analizowane przez Halicką dokumenty biograficzne umożliwiły bezpośredni dostęp do minionych wydarzeń oraz wgląd w obyczajowość i kulturowe uwarunkowania codziennego życia w okresie rodzenia się nowego krajobrazu kulturowego na pograniczu. Książka dzięki temu metodologicznemu zabiegowi obfituje w barwne opisy wydarzeń i niezwykle sugestywne relacje świadków historii. Po lekturze „Polskiego Dzikiego Zachodu” w pełni podzielam opinię wyrażoną przez Profesora Roberta Trabę, który podkreślił, że książka wyróżnia się nie tylko przekonywującą strukturą, ale przede wszystkim dynamiczną, a nawet trzymającą w napięciu narracją –  cechą, którą nieczęsto znaleźć można w pracach naukowych."
[current-page:title] - obraz
dr Grzegorz Odoj rekomenduje:
1. Chyba nie ma wątpliwości, że Slavoj Žižek jest dziś najbardziej wyrazistym przedstawicielem myśli lewicowej na świecie. Jego pozycja wynika między innymi z tego, że stara się  ukazywać interpretację zjawisk, których ważność nakreślają media. Słoweński filozof i krytyk kultury z analityczną wnikliwością dodaje im intelektualnej głębi. Nie inaczej jest w prezentowanej książce, która stanowi zapis rozmów przeprowadzonych z nim w 2013 roku przez Park Young-juna, wydawcę czasopisma „Indigo”. Periodyk redagowany jest przez grupę młodzieży z Korei Południowej, która w ramach przedsięwzięcia o nazwie „Indigo Project” zaprasza do dyskusji wybitnych intelektualistów. Žižek należy do grupy zaproszonych. Ustosunkowując się do wydarzeń z ostatnich lat podejmuje zasadnicze problemy współczesnej polityki, ponowoczesności, demokracji, przemocy i rewolucji. W swych opiniach jest bezlitosny, prostolinijny, nie dba o polityczną poprawność. Jest sobą. Posłuchajmy chociażby takiej oto wybranej przeze mnie ekologicznej refleksji: „Z mojej perspektywy ekologia jest najbardziej egotyczną, antropocentryczną machiną jaka istnieje. Przyroda jest szalona. Przyroda jest bezładna i podatna na dzikie, nieprzewidywalne i pozbawione sensu katastrofy, a my jesteśmy zdani na jej bezlitosne kaprysy – nie ma nic takiego jak Matka Ziemia. W naturze zawsze są klęski żywiołowe, coś się psuje, a niekiedy jakaś planeta wybucha”. A w dalszej części tej wypowiedzi suponuje: „Wobec powszechności zanieczyszczeń najlepsze z perspektywy ekologicznej to upakować maksimum ludzi w dużym mieście; wzrośnie wtedy gęstość zaludnienia w tym miejscu, a skażenie per capita będzie dużo mniejsze, więc spore tereny pozostaną względnie czyste. Sądzę, że duże brudne miasta z upakowaną ludnością to ekologicznie najlepsza rzecz dla przyrody”. Refleksje słoweńskiego myśliciela ujęte w formie błyskotliwego wywiadu sprawiają, że przekaz poruszanych kwestii staje się przystępny, co nie powinno zrazić czytelników, którzy dopiero rozpoczynają kontakt z autorem Wzniosłego obiektu ideologii.
[current-page:title] - obraz
 
2. Zbiór refleksyjnych, bardzo mądrych esejów Jerzego Jastrzębskiego o rozmaitych sposobach doświadczania kultury pokazuje, że niebywałe bogactwo ludzkiego życia ujawnia się w potencjale różnorodnych wyborów zachowań i wartości, w twórczej transgresji, w realizacji przyjętego stylu życia, we wzniosłej kontemplacji i w codzienności pełnej społecznych zasad i kulturowych konwencji. Przemyślenia autora dotyczą istoty kultury („kultura jest chaosem” – konkluduje), meandrów współczesnej tożsamości, znaczenia i aktualności rozważań o regionie (czy ów region, mała ojczyzna  to dziś utopia ?), całowania jako zjawiska społeczno-kulturowego, prostytucji, wyobraźni i życia duchowego czy też próby rozpoznania sensu i znaczenia szacunku, bezwstydu, zdrady i kary. Czytelnik, który zechce zanurzyć się w świat kulturowych symboli, znaków, wartości, które są treścią tej książki, już na wstępie napotka odautorską wskazówkę czy może przypomnienie-wyjaśnienie: „Należy pamiętać, że otaczający nas wielowymiarowy kosmos kultury jest przestrzenią tworzenia i powstawania iluzji, złudzeń fałszywych ideologii; obszarem przeróżnych oszustw, pułapek i komunikacyjnych manipulacji. Jest jednak także miejscem, w którym doświadczamy radości życia – wzlotów ducha i rozkosznych upadków ciała. I o tym jest ta książka”. 
[current-page:title] - obraz
 
dr Grzegorz Błahut poleca:
Barbara Włodarczyk to autorka cyklu telewizyjnych reportaży zatytułowanych „Szerokie tory”, które były i są emitowane co jakiś czas w telewizji publicznej. Proponowana przeze mnie książka pt. "Nie ma jednej Rosji" jest opisem niektórych z owych reportaży. Książka pokazuje Rosję jako kraj pełen skrajności i mentalnych oksymoronów, ale z punktu widzenia pojedynczych osób i ich rodzin. Bohaterowie poszczególnych opowieści to ludzie prości, z pozoru wręcz przeciętni, a jednak to oni stanowią o różnorodności tego wielkiego kraju.
[current-page:title] - obraz
 
 
dr Grzegorz Odoj poleca książkę:
 
[current-page:title] - obraz
 
To pozycja bardzo aktualna, niezwykle potrzebna, interesująca i – jak się okazuje – kontrowersyjna. Z jednej bowiem strony pochlebne opinie czytelnicze, wskazujące na jej obiektywizm i naukową rzetelność (zwłaszcza jeśli chodzi o próbę wyjaśnienia źródeł islamofobii), a z drugiej – zarzuty tendencyjności i braku krytycyzmu wobec zeuropeizowanego Islamu. Nilüfer Göle, uznana turecka socjolożka, wykładowczyni Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Paryżu, w swej książce balansującej między esejem, publicystyką a reportażem, w zajmujący i przystępny sposób analizuje wyniki badań terenowych prowadzonych w latach 2009-2013 w wielu miastach europejskich (m.in. w Bolonii, Brukseli, Kolonii, Paryżu, Sarajewie). Ich zasadniczym celem było przedyskutowanie spornych kwestii, które wiążą się z obecnością muzułmanów na naszym kontynencie. Rozmowy i wywiady dotyczyły zasłon noszonych przez kobiety, ulicznych modłów, budowy meczetów, żywności halal, szariatu i innych kwestii, wywołujących publiczne spory wokół „rozmaitego pojmowania islamu, granicy między tym, co dozwolone, a tym, co zakazane, tego, co uważają za święte, a co bluźniercze, co należy od ich osobistego wyboru, a co od przepisów islamu”. Głosu udzielono nie tylko tzw. zwykłym muzułmanon, ale też osobom spoza kręgu kultury muzułmańskiej. Byli wśród nich ludzie religijni i niewierzący, praktykujący i niepraktykujący, konwertyci, feministki, imamowie, kobiety noszące chustę i te, które jej nie zakładają, młodzież pochodząca z małżeństw mieszanych, publicyści, działacze społeczni – niezwykle wielobarwne spektrum postaw, zapatrywań i światopoglądów. Poczynione spostrzeżenia i obserwacje skłaniają do krytycznej dyskusji i  otwartej wymiany myśli. Lektura tego opracowania nie pozostawia czytelnika obojętnym.
dr Grzegorz Odoj poleca:
Filip Springer po raz kolejny nie zawodzi. Pięknie wydana„Księga zachwytów” to świetnym językiem napisany, nietuzinkowy przewodnik po powojennej architekturze polskiego modernizmu. Uzasadniając sens powstania tego opracowania autor wyjaśnia, że to „subiektywny przegląd tego, co w polskiej architekturze może i powinno urzekać, ujmować albo też skłaniać do namysłu”. Pisanie na ten temat w sposób zajmujący i przystępny, a przy tym bez straty dla strony merytorycznej to prawdziwa sztuka, która autorowi udała się wybornie. Krótkie, erudycyjne gawędy (to chyba dobre określenie dla zaprezentowanych szkiców poświęconych poszczególnym budynkom) umiejętnie dawkują podstawową wiedzę o genezie powstania obiektów, ideach i konceptach intelektualnych, które przyświecały twórcom, zastosowanych rozwiązaniach konstrukcyjnych czy założeniach funkcjonalnych. A w tle wybitni twórcy – dość często niesłusznie zapomniani i lekceważeni kreatorzy naszych życiowych przestrzeni – ze swoimi zadziwiającymi wizjami urbanistycznymi, zachwycającymi projektami przestrzennymi, profetycznymi utopiami architektonicznymi. Wypada w pełni zgodzić się z Profesorem Ryszardem Koziołkiem, który w swej książce „Dobrze się myśli literaturą” (notabene jeden z esejów poświęcił twórczości Springera) zanotował słowa, które dobrze konweniują z wieloma rozważaniami pomieszczonymi w „Księdze zachwytów”: „Być może spośród wszystkich sztuk architektura jest dziełem najbardziej bezwzględnie lekceważącym twórcę. Najskuteczniej go pochłania, rozpuszcza w sobie, czyni niewidzialnym jako stworzyciela, któremu zawdzięcza swe powstanie”. Po lekturze „Księgi” czytelnik będzie chyba uważniej przyglądał się otaczającej przestrzeni publicznej i w bardziej przemyślany tudzież rozważny sposób wydawał opinie o napotkanych w niej obiektach. Ale by mogło do tego dojść proszę poważnie potraktować krótką instrukcję autora. Oto ona: „Czytając ‘Księgę zachwytów’ czy inne książki poświęcone architekturze, proszę jednak nade wszystko pamiętać słowa duńskiego architekta Steena Eilera Rasmussena, który mówił, ze ‘budynki należy poznawać czynnie’. Po lekturze należy wyjść z domu i spotkać się z nimi osobiście”. A więc do dzieła.
[current-page:title] - obraz
 
dr Grzegorz Odoj poleca:
To bardzo osobista książka o moich ukochanych Katowicach (jestem mysłowiczaninem, ale Mysłowice kocham inaczej – przepraszam za ten patos). Poeta i prozaik Witold Turant pisze o mieście, w którym spędził dzieciństwo i młodość, a też częściowo wiek dojrzały i teraz wspomnieniami do tych lat w Katowicach spędzonych usilnie z nostalgią powraca. Proza to urokliwa. Katowice jawią się jako miejsce – użyję tego określenia, choć cokolwiek już oklepane, ale ja wiem, że tak jest – magiczne. Choć w książce trochę przekory, ironii też niemało, no i przedniego dowcipu nie zbywa (anegdoty przepyszne), to jednak wszystko to wplecione w intymne zwierzenia-rozważania taką melancholią dość często podszyte (jak na poetę przystało, można by rzec). Bo autor Katowicami jest owładnięty. To widać aż nazbyt wyraźnie. No bo jak wytłumaczyć inaczej fakt, że poszukuje ich w miastach niekiedy bardzo odległych, w których przyszło mu bywać. Spogląda na nie oczami zapatrzonego w swoje miasto katowiczanina. Ale skąd się bierze ta fascynacja? Posłuchajmy chociażby tego wyjaśnienia: „[…] Katowice zapisały się w moim umyśle jako klisza czy archetyp, jeśli ktoś woli, miasta, czy może raczej Miasta. Takiej platońskiej idei, której są jednym z odbić. Zapewne dlatego w każdym mieście, jakie odwiedzam, doszukuję się analogii, choćby drobnych, mikroskopijnych. […] Jakby Miasto wszczepiło mi do mózgu jakiś czip, na działanie którego nie mam wpływu”. Katowice Turanta to zarówno miasto bardzo rzeczywiste, aż do bólu konkretne, lecz nie w mniejszym stopniu oniryczne, wręcz odrealnione –  „miasto ze snu, miasto we śnie, miasto śniące”. „Jest wiele może wspanialszych miast – pisze Turant  – po których zdarzało mi się chodzić, a wydawało mi się, że idę sam. Nie miałem przeczucia, że był tam czy jest ktoś, kto może niekoniecznie dzieli moje sny, ale byłby w stanie je pojąć. Przyjazny mi genius loci”. Są w tej książce fragmenty pełne zadumy nad przemijaniem, przemijaniem w mieście, w tym Mieście. Wszak Katowice to również „Miasto ludzi i cieni” – jak zatytułowano jeden z rozdziałów. Na koniec tej krótkiej refleksji proponuję jednak anegdotę cokolwiek nie oniryczną. Otóż pewien Anglik, znajomy Witolda Turanta, jako rezydent dużej amerykańskiej firmy zamieszkał w Katowicach. No i co? Posłuchajmy: „ – Katowice mają coś z amerykańskiego ducha – opowiadał mi kiedyś przy piwie. – Tu ludzie czegoś chcą, do czegoś dążą. Jak w Stanach. Poczciwa Anglia już tego nie ma. […] świetnie czuł się w Katowicach. Wspominałem już, że zazwyczaj Brytyjczycy wolą Kraków. Był wyjątkiem. Kiedy zapytałem go, dlaczego nie wynajmie mieszkania w Krakowie, powiedział:  - Muzeum to ja lubię zwiedzać, ale żeby zaraz mieszkać?”. Ja też tak właśnie uważam. 
[current-page:title] - obraz
 
Autobiograficzna książka Jenny Diski, angielskiej pisarki i eseistki,  ukazała się jako pierwsza pozycja z serii „Twarze kontrkultury” po redakcją Jerzego Jarniewicza i Macieja Świerkockiego. Jest uważana za jedno z najważniejszych krytycznych ujęć kontestacji z perspektywy brytyjskiej. Tak naprawdę jest to książka o marzeniach -zauważa dr Grzegorz Odoj, o marzeniach, które się w dużej mierze nie spełniły. Autorka spogląda na zrewoltowane lata sześćdziesiąte w kontekście własnych przeżyć i doświadczeń, nawiasem mówiąc – bardzo mocnych i bardzo osobistych doświadczeń, wszak żyła jak hipiska, narkotyzowała się, uprawiała wolną miłość, brała udział w protestach ulicznych, bywała pacjentką szpitali psychiatrycznych. Jest w swych wynurzeniach bezpruderyjna i nostalgiczna, a zaraz potem zdystansowana, pełna wyostrzonej, inteligentnej krytyki. Rozgoryczona stwierdza, że wbrew pokutującym do dziś mitom, kontrkultura dość szybko stała się produktem konsumpcyjnym, wpisującym się niepostrzeżenie w rynkowe mechanizmy i struktury. Choć jak powszechnie wiadomo – i tego bynajmniej nie sposób zakwestionować – lata sześćdziesiąte zapoczątkowały ruchy emancypacyjne i pacyfistyczne, świadomość ekologiczną itd.,  to tak naprawdę tylko muzyka tego okresu była wyrazem autentyzmu i szczerości – i tamta muzyka taką pozostała do dziś. Zaiste ironiczna to ocena lat Wielkiej Rewolty. „Martwi mnie – kończy swe rozważania Diski – że tak niewiele się zmieniło. […] Niektóre wrażliwe dusze wciąż nie ustają w walce; lecz większość z nas, która miała szczęście być częścią lat sześćdziesiątych, wyraźnie się do walki zniechęciła”.
[current-page:title] - obraz
 
Dr Grzegorz Odoj poleca także książkę Mariana Golki "Aparycje współczesności".
Znany socjolog kultury, napisał we wstępie do swej nowej książki o kondycji kultury współczesnej, że została ona napisana z perspektywy krytycznej troski. Uspokaja jednak, że nie jest z tą kultura aż tak źle, choć liczne utyskiwania w przestrzeni publicznej na to wskazywać by mogły. I choć co prawda „świat się nie wali”, to jednak – zdaniem autora –  cywilizacja współczesna ma sporo wad i skaz, co niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Tym bardziej więc należy się troszczyć o jej poprawianie i ratowanie. Co jednak w sposób szczególny stanowi powód do obaw i wzbudza krytyczne spojrzenie badacza? Jest tego trochę. Wymieńmy chociażby takie kwestie jak nadmiar i śmieć w kulturze, jej kiczowata banalność i trywialność, medialne skandale artystyczne, degradacja zawodu artysty. Golka porusza całe spektrum zagadnień związanych z funkcjonowaniem mediów, a mianowicie rolę idoli medialnych, medialne manipulacje oraz kwestię odnoszącą się do tego, czy jesteśmy skazani na kulturę medialną czy też możemy się przed nią ukryć. Pojawia się refleksja nad tym, jaki charakter ma dziś codzienność oraz czym jest zabawa. Rozważany jest problem zakresu wolności uczestnika współczesnej kultury oraz pytanie o bezpieczeństwo i kryzysy zagrażające współczesnej cywilizacji. Słuszna jest sugestia, iż na współczesność nie można się obrażać, boczyć, wybrzydzać. Wszak mało to konstruktywne i nic z tego nie wynika. Warto jednak przyjrzeć się bliżej jej aparycjom i choć to niczego nie zmieni, „to może być po prostu jednym ze świadectw tejże współczesności – współczesności, która czasem mizdrzy się do samej siebie, a czasem jęczy z rozpaczy”.
[current-page:title] - obraz
 
Dr Grzegorz Odoj rekomenduje książkę "Źle ma się kraj..."
Tony Judt – zmarły w 2010 roku, zaledwie w 62 roku życia – jeden z najwybitniejszych współczesnych historyków i myślicieli, chorował na stwardnienie zanikowe boczne (postępujący zanik mięśni). Nie mogąc wykonywać żadnych ruchów, swój socjaldemokratyczny manifest pod znamiennym tytułem „Źle ma się kraj” dyktował  współpracownikom. Przedstawił w nim precyzyjną analizę współczesnego świata, który  zubożał pod względem moralnym, a w polityce jak i w kulturze (a więc także w nauce) zapanował bezwzględny i jakże często prymitywny  kult ekonomicznego zysku i wydajności. W  niezwykle sugestywnym wywodzie zdecydowanie broni roli i kompetencji państwa, która powinna polegać między innymi na racjonalnym interwencjonizmie, zapobiegającym skutkom wahań tudzież załamań ekonomicznych i gospodarczych. Zamiast ślepo wierzyć rynkowi – jak to czyniono w sposób doktrynerski przez ostatnie trzydzieści lat – powinniśmy stawić czoło wyzwaniom społecznym i przyjąć odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy. Nie trzeba przekonywać, że jego analizy odnieść można i do naszego kraju, który wszak nie ma się chyba najlepiej. W tej mądrej rozprawie autor zwraca się przede wszystkim do ludzi młodych, którzy – jak to ujął – usiłują stawiać zarzuty obecnemu sposobowi życia. „To jednak nie wystarczy – objaśnia – Jako obywatele wolnego społeczeństwa mamy obowiązek krytycznego przyglądania się światu. Jeśli jednak uznamy, że wiemy, co szwankuje, za tą wiedzą powinno pójść działanie. Jak ktoś zauważył, dotychczas filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat. Idzie o to, żeby go zmieniać”.
[current-page:title] - obraz
 
Szkoda, że książka Jerzego Jarniewicza nie ukazała się w czasach, gdy jako kilkunastoletni hippis (tak, tak…) jak powietrza wespół z przyjaciółmi licealistami poszukiwałem tego typu strawy duchowej -zauważa dr Grzegorz Odoj.  Nic na to nie poradzimy, cudowna arkadia młodości gdzieś tam za nami, ale przecież coś w nas z tamtych lat pozostało i chyba warto to ocalić, chuchać, aby nie obumarło… Ale cóż po tkliwych jeremiadach. Przejdźmy do rzeczy. A rzecz to zaprawdę niebywała: z jednej strony ze znawstwem i pasją opisane „sceny z życia kontrkultury”, a z drugiej…, no właśnie, co z drugiej? I tu oddajmy głos niezastąpionemu Profesorowi Tadeuszowi Sławkowi, który tak oto zwierza się  z nieukrywaną nostalgią: „Kontrkultura jest dla Jarniewicza propozycją zmiany stanu świata, idealistyczną i przyziemną zarazem, nie wolną od wad i błędów, ale kto wie, czy propozycją na wiele lat nie ostatnią. To bardzo osobista książka: traktuje o niełatwym zadaniu ocalenia marzeń. A jeśli spojrzymy, dokąd doprowadził nas zimny pragmatyzm rynku i polityki gardzącej wyobraźnią, zrozumiemy, że może w marzeniu kryje się możliwość ocalenia”.  Nie ukrywajmy, temat kontrkultury był u nas przez długie lata traktowany po macoszemu, w konsekwencji nadal zbyt mało w polskim piśmiennictwie opracowań pomagających zrozumieć ruchy społeczne, które tak mocno i zdecydowanie wpłynęły na kształt współczesnej kultury. Jest to więc pozycja, która stara się z powodzeniem wypełnić wciąż istniejącą lukę (wypada zaznaczyć, że Jerzy Jarniewicz z Maciejem Świerkockim od niedawna redagują unikatową serię wydawniczą „Twarze kontrkultury”, ukazującą fascynujący obraz rewolucji kulturowej w Stanach Zjednoczonych i Europie). Po lekturze Jarniewicza uświadomiłem sobie po raz kolejny, że przecież wciąż  jestem dzieckiem Sierżanta Pieprza, choć co prawda i czupryna nie taka jak kiedyś, i kilogramów trochę dodatkowych się pojawiło. Ale nic to. Ważne, że w głowie wciąż pobrzmiewa beatlesowskie „All you need is love”.
[current-page:title] - obraz
 
 
Polska premiera ważnej książki Ralfa Fűcksa to impuls i inspiracja do podjęcia tak potrzebnej w naszym kraju dyskusji nad nowym światopoglądem ekologicznym. Autor –  niegdyś jeden z liderów niemieckiej partii Zielonych, obecnie prezes Fundacji im. Heinricha Bölla, jednej z najbardziej opiniotwórczych instytucji intelektualnych europejskiej lewicypropagującej programy i projekty związane z ochroną środowiska przyrodniczego – podejmując problem współczesnej degradacji środowiska i jej katastrofalnych skutków za punkt wyjścia swych rozważań obrał stwierdzenie, że geologicznie weszliśmy już w epokę antropocenu czyli okresu, w którym to nasz gatunek jest najważniejszym czynnikiem zmieniającym funkcjonowanie natury, przy czym zmiany te można określić jako jednoznacznie negatywne. Stwierdzenie, że przytaczane przez Fűcksadane statystyczne wprawiają w osłupienie to zbyt mało powiedziane – one porażają. Jak bowiem przejść beznamiętnie obok informacji, iż w roku 2011 światowa emisja dwutlenku węgla osiągnęła alarmującą wartość 34 miliardów ton i gdyby kontynuować ją nadal w takich rozmiarach, to do końca stulecia nastąpi globalne ocieplenie o około 6 stopni? Autor pisze, że jego książkę można potraktować jako ponowne ostrzeżenie przed zagładą świata. Nie jest to jednak jeszcze jedno patetyczne i nieszczere „ekologiczne kazanie”. Owszem, mamy zarys nowego paradygmatu filozoficznego i egzystencjalnego, lecz przede wszystkim otrzymujemy kompleksową propozycję zmian ekonomicznych i kulturowych, które nie zachwiałyby dzisiejszą gospodarką tak bardzo nakierowaną na bezwzględne pomnażanie zysku, lecz wyprowadziłyby nas z ekologicznego kryzysu. Po przeczytaniu  książki byłem podniesiony na duchu. Niestety, wystarczyło włączyć wieczorne wiadomości, aby zderzyć się z absurdami i miernotą publicznego dyskursu o polskich wizjach zrównoważonego rozwoju . Lektura „Zielonej rewolucji” jest niezwykle potrzebna. Nie, to za mało powiedziane – jest obowiązkowa.
[current-page:title] - obraz
 
 

dr Grzegorz Błahut poleca:
"Opowieści chłodnego morza" Pawła Huellego to niezwykła książka, której z pozoru zwyczajny tytułowy chłód Morza Bałtyckiego tworzy aurę niezwykłości. Autor przenosi nas w światy jedenastu bohaterów szukających prawdy o sobie, świecie, przeszłości i teraźniejszości. Książka, pomimo swojej niewielkiej objętości z pewnością, nie jest do czytania "na raz". Polecam się w niej zanurzyć, jak nurkuje się w morskich otchłaniach,  by poznać inne światy i ich historie.

[current-page:title] - obraz
 

dr Grzegorz Odoj poleca:
 A to istna perełka. Pięknie (!) wydany zbiór świetnych, błyskotliwych, niekiedy z dozą refleksyjnego humoru, esejów o  bylejakości i bezguściu otaczającej nas przestrzeni publicznej (rzecz dotyczy przede wszystkim wiejskiej, gminnej i małomiasteczkowej architektury „egzotycznej”). Wśród autorów między innymi ks. Józef Tischner, Jan Sowa, Dariusz Czaja, Filip Springer. Lektura tego swoistego fotoreportażu jest przednia – zapewniam. Choć ostrzegam – niektóre teksty kontrowersyjne, może zbyt ironiczne (dla niektórych czytelników), a może przesadnie prześmiewcze?  Ale nic to. Po lekturze podyskutujmy i pospierajmy się próbując odpowiedzieć na pytanie: dlaczego w Polsce jest tak brzydko? Dlaczego rząd dusz sprawuje tandeta i …. Hawaikum. A cóż to takiego? Zapraszam do lektury.

[current-page:title] - obraz
 

dr hab. Maciej Kurcz poleca:

[current-page:title] - obraz
 

dr Grzegorz Odoj poleca książkę "13 pięter"

Filip Springer to nie tylko pełen erudycji mistrz reportażu, ale też – piszę to z pełnym przekonaniem – pierwszorzędny, bliski życia antropolog miasta (gwoli ścisłości przypomnę, że to absolwent Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UAM w Poznaniu – kierunek: archeologia z antropologią kulturową). Po lekturze „13 pięter”zgadzam się w zupełności z Grzegorzem Sroczyńskim z „Wyborczej”: ta książka po prostu budzi złość (delikatnie rzecz ujmując). To pełna napięcia, niezwykle emocjonalna, bezlitosna, ale jakże rzetelna relacja o polskim rynku mieszkaniowym i polityce państwa z tym związanej od międzywojnia do współczesności. To zarówno ponura diagnoza, jak i przestroga, zwłaszcza dla tych, którzy starają się o własne lokum albo będą to robić w niedalekiej przyszłości. Niesamowicie dołują historie ludzi obciążonych kredytami mocujących się z bezlitosną presją banków, wykorzystywanych i naciąganych w ordynarny sposób przez deweloperów, zmagających się z czyścicielami kamienic. To zaiste posępny obraz współczesnego polskiego miasta. A statystyki są bezlitosne: w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada około 335 mieszkań, co daje nam jedno z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej, w której normą jest wskaźnik 500 mieszkań.

[current-page:title] - obraz

I znowu Springer w świetnej odsłonie. Tym razem kapitalne, dobrze zilustrowane opracowanie na temat ikon architektury modernistycznej z czasów PRL-u. „Źle urodzone” to intrygująca (w rzeczy samej, tak właśnie o architekturze i jej twórcach pisze Springer), pozostająca na wzorowym poziomie merytorycznym, pełna barwnych historii i anegdot  opowieść o obiektach i zespołach urbanistycznych (po części już niestety nieistniejących) stanowiących przykłady iście nieraz szalonych i wizjonerskich projektów znakomitych polskich architektów. W dość powszechnym odbiorze są one jednak bez wyjątku traktowane jako upiory komunizmu, bezwartościowe betonowo-stalowe potworki, które należy wyburzyć. Tego typu decyzje i negatywne opinie ignorantów są po prostu dyletanckie, podyktowane brakiem specjalistycznej wiedzy, podbudowane ideologiczną bezwzględnością. W rzeczywistości bowiem, wiele tych budynków to dzieła wybitne artystycznie i nietuzinkowe funkcjonalnie. Ta ważna poznawczo publikacja to seria pięknych, choć smutnych tak naprawdę historii.  Skłania do zadumy nad tym co niekiedy tylko z pozoru w miejskiej przestrzeni jawi się jako bezwartościowe i nudne.

[current-page:title] - obraz

To już druga po błyskotliwej Grze w życie opowieść biograficzna znanego eseisty, pisarza i tłumacza Aleksandra Kaczorowskiego o „życiopisaniu” ikony czeskiej literatury – Bohumila Hrabala. Lektura to zaiste znakomita, od której trudno się oderwać. Nie należy się obawiać (zwłaszcza po przeczytaniu wcześniejszego portretu Hrabala), że Kaczorowski w kolejnej odsłonie życia i twórczości swego ulubionego pisarza powtarza się i nie wprowadza nowych wątków, momentów, sytuacji…. Nic podobnego, wszak Kaczorowski, bądź co bądź wytrawny znawca i propagator „hrabalowszczyzny”, i tym razem nie zawiódł. Widać tu bowiem większą ilość nowych źródeł, cytatów ze znanych i mniej znanych dzieł wybitnego prozaika czy też opinii innych osób. Powszechnie znane fakty z barwnego życia Hrabala zostały zinterpretowane w nowy, niekiedy zaskakujący sposób. Ta nietuzinkowa biografia w finezyjny sposób sięga do dzieciństwa i wczesnej młodości pisarza i jego ukochanej żony Eliški, ukazując ze swoistym poczuciem humoru uwikłanie pisarza w skomplikowane realia polityczne. To uczta dla miłośników i koneserów twórczości Hrabala, a dla tych którzy być może jeszcze nie zetknęli się z tym pisarstwem, okazja by się z nim zapoznać (czas najwyższy) i w ten sposób wejść w niezwykły, urzekający świat jego prozy.

[current-page:title] - obraz

Ten pasjonujący, pełen erudycji esej historyczny opowiada o politycznych pomysłach Czechów na ich państwo, na jego pozycję w Europie i w świecie. To swoisty remanent utopijnych rojeń naszych południowych sąsiadów o potędze. W poszczególnych rozdziałach znajdujemy  opisy czeskich lęków i nadziei, mitów i imperialnych marzeń, rojeń na temat relacji z sąsiednimi  narodami –  sen o życiu bez Niemców, sen o Słowacji, sen o Polsce, sen o Rosji, a nawet senne marzenia o Rusi Podkarpackiej i Łużycach. Ta nietuzinkowa wiwisekcja czeskiej duszy warta jest lektury. Rewiduje bowiem naszą polską uproszczoną, jakże niekiedy stereotypową wizję Czechów i ich wyobrażeń o Innych. Zastanawiam się, czy ktoś odważy się w podobny sposób napisać o snach polskich…
[current-page:title] - obraz

Długoletni niezależny korespondent w Europie Południowo-Wschodniej Norbert Mappes-Niediek ustosunkowuje się do jakże często pojawiających się w dyskursie publicznym pytań: Dlaczego Romowie w Europie Wschodniej żyją w biedzie?  Czy są biedni, bo są dyskryminowani, czy też są dyskryminowani ponieważ są biedni? Dlaczego nie lubią pracować i dopuszczają się przestępstw, aby zdobyć środki do życia? Autor nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Stoi na stanowisku, iż problem Romów jest o wiele bardziej złożony. Tkwi zarówno w samym środowisku romskim, jak i w jego relacjach ze światem zewnętrznym. Autor nie narzuca jednak swojej wizji jako niepodważalnej. Wprost przeciwnie – dostarcza czytelnikowi interesującego materiału stanowiącego punkt wyjścia do indywidualnych refleksji. Zapoznając z historią i dniem dzisiejszym Romów książka umożliwia wyrobienie sobie własnego zdania.

[current-page:title] - obraz

Długo wyczekiwanaksiążka Jakoba Heina to niezwykły przewodnik po współczesnym hipsterskim Berlinie.Opis humorzasty, cokolwiek złośliwy, wręcz sarkastyczny, miejscami ironiczny, krytyczny aż do bólu, nad wyraz subiektywny i szczery. Ale całość przeniknięta wyczuwaną sympatią, wręcz miłością do swego nieprzeciętnego, jedynego w swoim rodzaju miasta i jego mieszkańców. Bo Berlin to dla autora kochanka, która musi znosić jego wymówki i krytyczne spojrzenia. Nie chce ją jednak dzielić z nikim innym. Posłuchajcie sugestywnego zakończenia tej książki, to nie wymaga komentarza: „ Gdy wchodzę do mojej ulubionej knajpy, właściciel przyjaźnie woła do mnie od progu: >>Ależ beznadziejnie dziś wyglądasz<<  - >I tak lepiej niż ty<< - odpowiadam na jego pochlebstwa i dosiadam się do niego. Piwo dostaję bez zbędnych słów. Nie chcę żyć nigdzie indziej”.

[current-page:title] - obraz

To sugestywna, niezwykle frapująca reporterska podróż po stolicach dawnych polskich województw. Filip Springer, znany reporter i fotograf,  przejechał cały kraj od Słupska do Bielska-Białej, aby móc w kilkudziesięciu ekscytujących, po mistrzowsku zarysowanych  opowieściach zdać relację z możliwości, rozczarowań i szans miast, które w 1999 roku utraciły status stolicy województwa. Z książki wyłania się pogmatwany obraz kilkudziesięciu miejskich mikroświatów, po części smutny, przygniatający, melancholijny, ale też niekiedy pełen nadziei na lepsze jutro. Zaglądamy do małych kawiarenek, warsztatów, biur, sklepów, mieszkań, urzędów aby spotkać się z mieszkańcami, którzy piszą i opowiadają swoje miasto. To ludzie sfrustrowani, zmęczeni codziennością, ale też tacy, którzy pomimo otaczającej martwoty i ciągłego przywoływania „wojewódzkiej przeszłości” dodają otuchy, bo nie poddają się marazmowi i z optymizmem spoglądają w przyszłość. Książka dziś niezwykle potrzebna, uświadamia bowiem, że życie nie tylko toczy się w dużych miastach, ale też, a może przede wszystkim – w tych mniejszych.

[current-page:title] - obraz

Ela Sidi, Polka i Izraelka, absolwentka filologii polskiej, tłumaczka języka hebrajskiego, autorka popularnego bloga Gojka z Izraela, od ponad dwudziestu lat mieszka z mężem i dwojgiem dzieci w Izraelu. Jej obszerna (560 stron) książka Izrael oswojony, to intrygujące połączenie reportażu i osobliwego pamiętnika. Autorka zasadniczo snuje obiektywną w swym wyrazie opowieść o Izraelu – jego historii, kulturze, ludziach i ich codziennym życiu, ale wszystko to spowite jest subtelnymi odczuciami i osobistymi wspomnieniami. Opisywany świat wydawać się może w wielu aspektach bardzo egzotyczny, ale też jak się okazuje pełen jest polskich losów i akcentów. Książkę czyta się dobrze, choć może przytłaczać ogrom historyczno-politycznych informacji. Co rusz z wdziękiem rozładowują to jednak wplatane humorystyczne relacje zdarzeń, anegdoty z życia autorki w tym wielokulturowym, na wskroś nowoczesnym i tętniącym życiem – w cieniu wojen i ataków terrorystycznych – państwem.

[current-page:title] - obraz

Co tak naprawdę wiemy o Państwie Islamskim ? Chyba niewiele. Całość naszej wiedzy zwykle sprowadza się do kilku potocznych stwierdzeń, zdawkowych informacji i stereotypowych uogólnień. A już o genezie, przyczynach ciągłej ekspansji czy o codzienności ludzi żyjących na terenach kontrolowanych przez radykalnych ekstremistów islamskich cokolwiek trudno nam powiedzieć. Stąd poznawcze znaczenie nowej, niezwykle interesującej  książki Patricka Cockburna – znanego i cenionego korespondenta bliskowschodniego. Autor niezwykle jasno i precyzyjnie wyjaśnia złożony fenomen Państwa Islamskiego, z którym nie potrafimy sobie poradzić, przypadek, który wymyka się większości prasowych opisów, zagrożenie, z którym świat w takiej formie nie miał w zasadzie wcześniej do czynienia. Książka działa jak zimny prysznic. Ukazuje pomyłki, zaniechania, polityczne i wojskowe błędy, brak jedności i sprzeczne motywacje wśród przeciwników Państwa Islamskiego, które doprowadziły do jego powstania i rozwoju. Diagnoza Cockburna raczej nie napawa optymizmem. Przyznaję – książka trochę mną wstrząsnęła.

[current-page:title] - obraz

Polecam sentymentalną podróż Normana Lewisa – brytyjskiego reportera, autora powieści i książek podróżniczych – do małej rybackiej wioski położonej na hiszpańskim wybrzeżu, w której przyszłość była bezpieczna bo przewidywalna, a czas tkwił rozpięty między kolejnym połowem, fiestą i weselem.Wszystko działo się tam w rytmie następujących po sobie pór roku i zgodnie z prawami natury. Głosy starego morza to swoisty traktat o przemijaniu świata tradycji, który przenosi nas do nieodległych czasów, kiedy nostalgiczna Hiszpania nie była jeszcze mekką turystów i turystycznym produktem. Książka pełna ciepła, humorystycznej zadumy nad światem, który odchodzi w niepamięć. Klimat bardzo etnograficzny.

[current-page:title] - obraz

Jerzy Stachowicz w błyskotliwym opracowaniu  Technogadżet w magicznym świecie konsumpcji wychodząc od tez sformułowanych przez George’a Ritzera (na co bezpośrednio wskazuje drugi człon tytułu omawianej książki) przedstawia osobiste urządzenia cyfrowe, takie jak np. telefon komórkowy, smartfon, odtwarzacz mp3, tablet jako przedmioty magiczne – fetysze, sprawujące kontrolę nad czasem, przestrzenią i pragnieniami właściciela. „Świat magicznych urządzeń, który nas otacza – pisze autor – wydaje się niedostrzegalny w życiu codziennym. Jest niezauważalny, ponieważ znajduje się zbyt blisko użytkownika, jednoczy się z nim, staje się niemal częścią jego ciała”. Ta zgoła futurystycznie brzmiąca konkluzja, będąca jednak opisem tego co nas dziś zewsząd otacza, nie brzmi nazbyt optymistycznie. Jej uzasadnienie, stanowiące istotę zajmujących rozważań Stachowicza, warte jest lektury. Zachęcam.
 
[current-page:title] - obraz

dr hab. Maciej Kurcz czyta:
Kobieta ma swoje czaty, macierzyństwo, pichcenie czy wiele innych, niezwykle ważnych dla jej tożsamości spraw. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Piszę to z szacunkiem czy może nawet z pewną zazdrością. Bo,  co bowiem ma mężczyzna?  “Męskie sprawy”, “męska przyjaźń” czy “męskie rozrywki” to zasadniczo wszystko pieśni przeszłości. Należy postawić pytanie: Czy w dzisiejszych czasach także mężczyzna może się jednoznacznie realizować jako "on"? Moim skromnym zdaniem wymaga to dziś nie lada wysiłku, ale jest możliwe. Na dowód tego polecam lekturę:

[current-page:title] - obraz
 
W swojej książce Ibrahim Kalwas serwuje nam pełnokrwistą opowieść o Egipcie – jego kraju na ziemi. W tej literacko-reportażowej beczce znaleźć można jednak więcej dziegciu  aniżeli miodu. Kalwas krytykuje, upomina, pokpiwa, porusza krępujące czy nawet zakazane tematy. Krótko, patrzy na Egipt oczyma autsajdera, człowieka z zewnątrz. Jest co prawda muzułmaninem, a wiekowa Aleksandrii to jego dom.  Równocześnie jednak pozostaje także obcym, czy jak to określają Egipcjanie (a także Sudańczycy) ironicznie z lekka – hauagą. Obcy jednak zawsze pozostaje obcym! Społeczeństwo trwale etykietyzuje niegdysiejszych wędrowców czy migrantów. W przypadku Kalwasa obcość jest jednak także i jego wyborem. W wymiarze ideologicznym jest Europejczykiem, przedstawicielem kultury okcydentalnej.  Fakt ten konfliktuje go co rusz z rzeczywistością, w której przyszło mu żyć. Jego marginalność jest jednak zdecydowanie jego siłą; jest inspirująca, skłania do pytań i krytycznych refleksji. To nic nadzwyczajnego. Krytycyzm i “otwarty umysł” to wcale nierzadkość u ludzi z kategorii marginalności, różnego rodzaju autsajderów, dzięki którym właśnie osiągać mogą oni ponadprzeciętny status, jak kiedyś w przypadku europejskich Żydów. Człowiek marginalny łamie obowiązujące reguły, przez co staje się  krańcowo twórczy i umiejętny. Z tego też powodu Egipt: Haram, Halal czyta się wyśmienicie, raz po raz odszyfrowuje tajniki kultury dużego egipskiego miasta. Szukran dzeziian. 
 

[current-page:title] - obraz
 
dr Grzegorz Błahut czyta:
 Autor, poprzez specyficzną formę narracji daje nam poczucie przyjacielskiej rozmowy i w sprzyjających kontemplacji warunkach, które towarzyszą nieraz żmudnym zajęciom takim jak malowanie obrazów czy tytułowe łuskanie fasoli, wciąga nas w interesujące historie. Pomaga to spojrzeć w nieco innej perspektywie, poprzez  inny język na świat, który etnologom jest tak bliski, którego czują sie rzecznikami i który wydaje się tak dobrze poznany. 
[current-page:title] - obraz
 
dr Kinga Czerwińska poleca:
 Kobieta ...”ma swoje czaty, macierzyństwo, pichcenie czy wiele innych ważnych dla jej tożsamości spraw”.
Jednak tylko kobieta wie, jaką cenę musi ZA TO zapłacić. Polecam, nie tylko na wakacje, dwie biografie wybitnych artystek: Zofii Stryjeńskiej i Fridy Kahlo – kobiet, które całe swoje życie zmagały się z wyborem między sztuką, miłością, a domem.  W walce o siebie – obie zapłaciły ogromną cenę.

[current-page:title] - obraz
 
dr Anna Drożdż poleca:
Swietłana Aleksijewicz „Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy” – tego nazwiska zapewne nie trzeba nikomu przedstawiać. Aleksijewicz to białoruska pisarka, która opisuje historie niechciane, pomijane, czy nieopowiedziane. Ta publikacja to w zasadzie zapis krótkich „migawek” na temat II wojny światowej. Niezwykle tragicznych, bo będących zapisem dziecinnych lat bohaterów. Trudna książka, bo wymaga postawienia sobie trudnych pytań i udzielenia na nie szczerych odpowiedzi. 
Remigiusz Mróz „Ekspozycja”-  to niby kryminał, bo trup się gęsto ścieli, ale w mojej ocenie, takich przygód nie powstydziłby się sam James Bond. Dobrze się czyta, łatwo można się przenieść w świat bohatera, gdzie niemal wszystko jest możliwe. Zabieg ten szczególnie polecam po wyczerpującym dniu pracy (nauki).

 [current-page:title] - obraz
 
[current-page:title] - obraz
 
dr hab. Maciej Kurcz czyta:
 

[current-page:title] - obraz
mgr Jacek Szczyrbowski poleca:
[current-page:title] - obraz
 
[current-page:title] - obraz
Promując polskich autorów (w tym miejscu Szczepan Twardoch mógłby się obrazić :) polecam:
Szczepan Twardoch, „Drach” – kim lub czym jest tytułowy Drach? Wszystkim, Ziemią, Bogiem, smokiem, zewnętrznym obserwatorem. Szczepan Twardoch ukazuje losy kilku pokoleń śląskiej rodziny. Rysuje też obraz trwania świata i przemijania człowieka. Wszystko dzieje się jednocześnie i wszędzie, a przeszłość i teraźniejszość splatają się ze sobą widziane z perspektywy Dracha. Pozycja nie tylko dla miłośników Śląska…
Jakub Małecki, „Dygot” – powieść obyczajowa o „przedwojennej polskiej wsi, odmienności, braku tolerancji, łączy realizm magiczny z groteską, a nostalgię ze światem, który już przeminął”. Uczucie dwojga odmieńców, które spotyka się z brutalną rzeczywistością.
 

Rekomendowane tytuły

[current-page:title] - obraz

"W pierwszych latach polskiego osadnictwa nad Odrą ziemie, które w 1945 roku przypadły Polsce, określano mianem „Polskiego Dz

[current-page:title] - obraz

Zbiór refleksyjnych, bardzo mądrych esejów Jerzego Jastrzębskiego o rozmaitych sposobach doświadczania kultury pokazuje, że n

[current-page:title] - obraz

Chyba nie ma wątpliwości, że Slavoj Žižek jest dziś najbardziej wyrazistym przedstawicielem myśli lewicowej na świecie.

[current-page:title] - obraz

Barbara Włodarczyk to autorka cyklu telewizyjnych reportaży zatytułowanych „Szerokie tory”, które były i są emitowane co jaki

[current-page:title] - obraz

To pozycja bardzo aktualna, niezwykle potrzebna, interesująca i – jak się okazuje – kontrowersyjna.

[current-page:title] - obraz

Filip Springer po raz kolejny nie zawodzi.