Lata sześćdziesiąte. Twarze kontrkultury

[current-page:title] - obraz

Autobiograficzna książka Jenny Diski, angielskiej pisarki i eseistki,  ukazała się jako pierwsza pozycja z serii „Twarze kontrkultury” po redakcją Jerzego Jarniewicza i Macieja Świerkockiego. Jest uważana za jedno z najważniejszych krytycznych ujęć kontestacji z perspektywy brytyjskiej. Tak naprawdę jest to książka o marzeniach. O marzeniach, które się w dużej mierze nie spełniły. Autorka spogląda na zrewoltowane lata sześćdziesiąte w kontekście własnych przeżyć i doświadczeń, nawiasem mówiąc – bardzo mocnych i bardzo osobistych doświadczeń, wszak żyła jak hipiska, narkotyzowała się, uprawiała wolną miłość, brała udział w protestach ulicznych, bywała pacjentką szpitali psychiatrycznych. Jest w swych wynurzeniach bezpruderyjna i nostalgiczna, a zaraz potem zdystansowana, pełna wyostrzonej, inteligentnej krytyki. Rozgoryczona stwierdza, że wbrew pokutującym do dziś mitom, kontrkultura dość szybko stała się produktem konsumpcyjnym, wpisującym się niepostrzeżenie w rynkowe mechanizmy i struktury. Choć jak powszechnie wiadomo – i tego bynajmniej nie sposób zakwestionować – lata sześćdziesiąte zapoczątkowały ruchy emancypacyjne i pacyfistyczne, świadomość ekologiczną itd.,  to tak naprawdę tylko muzyka tego okresu była wyrazem autentyzmu i szczerości – i tamta muzyka taką pozostała do dziś. Zaiste ironiczna to ocena lat Wielkiej Rewolty. „Martwi mnie – kończy swe rozważania Diski – że tak niewiele się zmieniło. […] Niektóre wrażliwe dusze wciąż nie ustają w walce; lecz większość z nas, która miała szczęście być częścią lat sześćdziesiątych, wyraźnie się do walki zniechęciła”.
dr Grzegorz Odoj