Księga zachwytów

[current-page:title] - obraz

Filip Springer po raz kolejny nie zawodzi. Pięknie wydana„Księga zachwytów” to świetnym językiem napisany, nietuzinkowy przewodnik po powojennej architekturze polskiego modernizmu. Uzasadniając sens powstania tego opracowania autor wyjaśnia, że to „subiektywny przegląd tego, co w polskiej architekturze może i powinno urzekać, ujmować albo też skłaniać do namysłu”. Pisanie na ten temat w sposób zajmujący i przystępny, a przy tym bez straty dla strony merytorycznej to prawdziwa sztuka, która autorowi udała się wybornie. Krótkie, erudycyjne gawędy (to chyba dobre określenie dla zaprezentowanych szkiców poświęconych poszczególnym budynkom) umiejętnie dawkują podstawową wiedzę o genezie powstania obiektów, ideach i konceptach intelektualnych, które przyświecały twórcom, zastosowanych rozwiązaniach konstrukcyjnych czy założeniach funkcjonalnych. A w tle wybitni twórcy – dość często niesłusznie zapomniani i lekceważeni kreatorzy naszych życiowych przestrzeni – ze swoimi zadziwiającymi wizjami urbanistycznymi, zachwycającymi projektami przestrzennymi, profetycznymi utopiami architektonicznymi. Wypada w pełni zgodzić się z Profesorem Ryszardem Koziołkiem, który w swej książce „Dobrze się myśli literaturą” (notabene jeden z esejów poświęcił twórczości Springera) zanotował słowa, które dobrze konweniują z wieloma rozważaniami pomieszczonymi w „Księdze zachwytów”: „Być może spośród wszystkich sztuk architektura jest dziełem najbardziej bezwzględnie lekceważącym twórcę. Najskuteczniej go pochłania, rozpuszcza w sobie, czyni niewidzialnym jako stworzyciela, któremu zawdzięcza swe powstanie”. Po lekturze „Księgi” czytelnik będzie chyba uważniej przyglądał się otaczającej przestrzeni publicznej i w bardziej przemyślany tudzież rozważny sposób wydawał opinie o napotkanych w niej obiektach. Ale by mogło do tego dojść proszę poważnie potraktować krótką instrukcję autora. Oto ona: „Czytając ‘Księgę zachwytów’ czy inne książki poświęcone architekturze, proszę jednak nade wszystko pamiętać słowa duńskiego architekta Steena Eilera Rasmussena, który mówił, ze ‘budynki należy poznawać czynnie’. Po lekturze należy wyjść z domu i spotkać się z nimi osobiście”. A więc do dzieła.
dr Grzegorz Odoj